niedziela, 31 sierpnia 2014

Ach, co to był za ślub :)

Piękne, słoneczne popołudnie. Ciepły wietrzyk przepływający przez zaciszny ogród kościoła Na Skałce. Uśmiechnięte twarze rodziny, przyjaciół i znajomych. Panna Młoda w cudownie harmonizującej z jej tycjanowskimi włosami zielonej sukni. Po chwili wypełnione już po brzegi barokowe wnętrze, Pieśń nad Pieśniami, przysięga małżeńska i huczne oklaski. Prowadzący nabożeństwo paulin z pogodnym sercem i radosnymi oczyma życzy Młodym miłości i nieustającego dialogu. Wszyscy podzielamy te życzenia. Mam wrażenie, że nawet niebo się uśmiecha, zsyłając w dodatkowym podarku pogodne blaski. Miejcie, Kochani, dobre życie!

W zaproszeniach Państwo Młodzi poprosili, żeby zamiast kwiatów przekazać pieniądze na leczenie i rehabilitację naszej Elusi. Miłość, która w dzień tradycyjnie zarezerwowany na wpatrywanie się w siebie, dzieli się z innymi, daje nam coś więcej niż przeznaczoną na leczenie Eli bogatą zawartość malowniczo przystrojonej puszki. Prócz 35 godzin rehabilitacji dostajemy wielką porcję radości i optymizmu. Amor omnia vincit.  

Natalio i Dominiku, dziękujemy!

2 komentarze:

  1. O tak, piękny pomysł, piękna uroczystość, piękni Młodzi :)

    OdpowiedzUsuń